sobota, 26 czerwca 2010

Na wiwat

(C) Olek Szojda 2010

Ciekawe, jakie fajerwerki czekają nas tego lata. Na wiwat i na pożegnanie z Granadą - zobaczymy się znów, we wrześniu, zła kobieto.
--
Málaga, sierpień 2008.

wtorek, 22 czerwca 2010

Szuflada

(C) Olek Szojda 2010

Na wakacje, wakacje.
Sierpień 2004.

środa, 16 czerwca 2010

Codziennie

(C) Olek Szojda 2010

Granada, mieszkanie autora
sobota, 12. czerwca, 11:30

Obrazek codzienności. Upał + sąsiedzi.

Street colour

(C) Olek Szojda 2010

Granada, Plaza de la Trinidad
niedziela, 13. czerwca 2010, 8:42

A mówiłem, że kolorki będą? Tutaj co prawda niewielki związek zachodzi z Widziałem Cię w Tak Świetnych Ciuchach, no chyba, że komuś wybitnie przypada do gustu czerwień sweterka tego pana. Za to graf na rolecie optyka - prawdziwie zacny.

wtorek, 15 czerwca 2010

Corpus

(C) Olek Szojda 2010

Granada, c/de los Mesones
czwartek, 3. czerwca 2010, 13:07

U nas urywa się brzozowe gałązki, tutaj z procesji Bożego Ciała (Corpus) zabiera się zbożowe kłosy.

niedziela, 6 czerwca 2010

(C) Olek Szojda 2010

Granada, c/de Zacatín
czwartek, 3. czerwca 2010, 13:55

sobota, 5 czerwca 2010

Maria

(C) Olek Szojda 2010

(C) Olek Szojda 2010  
Granada, c/Frailes
sobota, 29. maja 2010, 12:30

sobota, 29 maja 2010

(C) Olek Szojda 2010

Granada
piątek, 28. maja 2010, 21:09

poniedziałek, 24 maja 2010

CF Granada w Segunda División

(C) Olek Szojda 2010

Granada, Plaza de la Trinidad
Niedziela, 23. maja 2010, 21:33

Pokażcie mi taką fiestę w Polsce, kiedy awansuje klub piłkarski z trzeciej do drugiej ligi... W Granadzie nikt tej nocy nie spał.

Ja też nie, ale to przez francuski, a nie przez CF Granada. Warto wykorzystać tę radosną okazję, by skomentować fenomen "fiesty z byle powodu" w ogóle. W gronie grenadyjskiej polonii panuje zgodne przekonanie, że tutejsze fiesty są zawsze pretekstem do dzikiej zabawy - niezależnie, czy motyw jest sportowy, kalendarzowy (no, Sylwester na przykład) czy... religijny.
Niedawne Cruces (Święto Krzyży, trudne i chyba nie warte tłumaczenia co-to-jest, biorąc pod uwagę to, co za chwilę napiszę), fiesta religijna pełną gębą, było tylko kolejną okazją do walenia drinów na ulicy. Tak twierdzi grenadyjskiej polonii przezacne przedstawicielstwo, które zrelacjonowało mi swoje wrażenia po obejściu miasta w dniu tegoż święta.
W owym czasie, z racji zmutowanej anginy, osiągnięciem dla mnie było dojście
o własnych siłach do łazienki.
Tak też bywa zazwyczaj. Weekend pierwszych dni wiosny - Fiesta de Primavera - symbolizowały wózki sklepowe rozmiaru maxi, wypełnione po dach (nie mają go, ale gdyby miały, to tak właśnie byłyby wyładowane) baniakami ze słodkim winem, butelkami z Kolaloką i flaszkami taniego rumu Negrita. W mniejszej skali można doświadczyć tego samego w każdy weekend, z tą różnicą, że Fiesta de Primavera obejmowała aktywnością alkoholowo-wymiocinową całe miasto, a na codzień ogranicza się ona do jednego, olbrzymiego parkingu przy pewnym hipermarkecie (oficjalnie wyznaczona strefa).
Zbliża się Boże Ciało, tutaj - Corpus. Zobaczymy, jaki będzie bilans spirytualny tego święta.

***

A jakiś czas temu obiecałem więcej kolorów na blogu. No to proszę: GRX_niedziela2405_08

Granada, Plaza de la Universidad
Niedziela, 23. maja 2010, 21:23

Dumne i kolorowe (:D) przedstawicielki grenadyjskiej polonii, Ewa
i Judyta, spoglądające na psychicznie chore jaskółki, które tamtej niedzieli krążyły nam nad głowami.